Koncert: Joshua Eustis i Kelly Moran wraz z Orkiestrą Polskiego Radia grają „Moich Themersonów”


Środa 13 maja | 19:00 | Studio Koncertowe Polskiego Radia im. Lutosławskiego

Koncert: Joshua Eustis i Kelly Moran wraz z Orkiestrą Polskiego Radia grają „Moich Themersonów”

Bilety w cenie 100 zł dostępne są na book.mdag.pl

Themersonowie należeli do pionierów awangardy, dostrzegających potencjał ścisłego związku obrazu i dźwięku w filmie. Franciszka miała wykształcenie muzyczne, z kolei Stefan komponował i grał na fortepianie, a więc myślał o formie filmowej również w kategoriach muzycznych – montaż filmowy określał „kolażem czasowym”, czyli kompozycją, w której poszczególne sekwencje funkcjonują w relacji wobec całości, tak jak fragmenty zestawione w fotomontażu. 

Muzyka Kelly Moran i Joshuy Eustisa organizuje w „Moich Themersonach” jeden z najważniejszych wymiarów filmowego doświadczenia. Moran, nowojorska pianistka i kompozytorka, od lat rozwija język oparty na preparowanym fortepianie, repetycji, ambientowej aurze i minimalizmie rozumianym jako sztuka wydobywania emocji z najmniejszych zmian. Dzięki poruszanie się na granicy wielu muzycznych światów, jej wrażliwość jest wyjątkowa – od wydawania muzyki w kultowej wytwórni Warp, po współpracę z takimi osobami i zespołami, jak FKA Twigs, The Avalanches czy Yves Tumor. Jej kompozycje są jednocześnie ascetyczne i zmysłowe, zdyscyplinowane i głęboko poruszające. W filmie stanowią źródło wewnętrznego,  rozlewającego się po obrazach światła. 

Joshua Eustis wnosi z kolei energię ciemniejszą, pełną podskórnego napięcia. Jako twórca wywodzący się z elektroniki, ambientu i muzyki industrialnej – współpracował m.in. z Nine Inch Nails czy Apparatem – a zarazem posiadający doświadczenie w tworzeniu ścieżek dźwiękowych (ostatnio „Marty Supreme”), Eustis buduje muzykę z dramaturgią, orkiestrowym rozmachem i filmową grozą. Tam, gdzie Moran prowadzi widza ku immersji, Eustis przywraca opór; gdy ona odsłania kruchość, on wprowadza cień, strukturę i niepokój. Dzięki temu napięciu ścieżka dźwiękowa „Moich Themersonach” nie jest jednolitym ornamentem, lecz kompozycją sił – dialogiem dwóch sposobów odczuwania obrazu.